teść!
witam :)
ja tak na chwilę, co by nie psuć za mocno atmosfery świątecznej, ale skrobnę co tam u teścia, bo może o nas myślicie otóż operacja polegała na tym, że go otworzyli, zobaczyli, że tam jeden wielki syf, węzły chłonne już powiększone i zajęte, założyli mu woreczek, że będzie mu trzeba pokarm podawać z zewnątrz przez rurkę strzykawką do tego nowego "żołądka" i jeszcze najgorsze jest to, że ten guz obejmuję aortę, czyli po prostu walczymy teraz o każde 5 min życia
teściowa załamana, powiedziała mu, że część żołądka mu wycięli, a kawałek mu zostawili, dlatego będzie mógł normalnie jeść
szok, szykują się nam "radosne" święta ;( ale jak będzie mu się ładnie rana goiła, to na święta go już puszczą do domu
Komentarze